Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu, wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
 

7,90 zł
3,90 zł
OK
Newsletter





PayU - Bezpieczne patnoci internetowe
Nowości  
   Zapowiedzi  
   Bestsellery  
   Promocje  
   Wydarzenia  
     
   Koszyk
 
Wywiad z Magdaleną Zarębską
Dodano 16 październik 2012 r.

foto © by Bogdan Szydełko


We czwartek ogłoszenie werdyktu jury tegorocznej Nagrody im. Kornela Makuszyńskiego, do której nominowano książkę wydaną nakładem Wydawnictwa Skrzat - Kaktus na parapecie. W związku z tym wydarzeniem publikujemy wywiad z autorką, Magdaleną Zarębską, i z całych sił trzymamy kciuki!

Nominacja do Nagrody im. Kornela Makuszyńskiego to ogromne wyróżnienie dla twórców literatury dziecięcej. Jak Pani sądzi, dlaczego zwrócono uwagę na Kaktusa na parapecie?

Moim zdaniem Kaktus jest książką, którą można odczytywać na wielu poziomach. Jest to opowieść o czasach PRL-u – bohater cofa się w przeszłość o trzydzieści lat, a jednak życie wyglądało wtedy zupełnie inaczej. Trudno to sobie wyobrazić, słuchając jedynie opowieści dorosłych. Poza tym historia Mikołaja pokazuje, że zawsze mamy czas na naprawienie kontaktów z innymi. Większość jego problemów wynikała z egoizmu. Przeniesiony w inne realia został zmuszony do pracy nad sobą i do naprawienia relacji z rodzicami, babcią i kolegami.

Kaktus na parapecie to książka opisująca perypetie współczesnego chłopca, który cofnął się w czasie do lat siedemdziesiątych. Czasy PRL-u mogą kojarzyć się z nudą, szarością, beznadzieją. Jak w takim razie wytłumaczyć fenomen popularności tej książki wśród współczesnej młodzieży?

To jest książka przygodowa i wiele w niej się dzieje. Zwykły zakup spodni jest prawdziwą wyprawą. Jest to świat, który dzieci znają, bo opowiadam o ich codzienności – Mikołaj chodzi do szkoły, rodzice mają wobec niego oczekiwania, ma obowiązki domowe. Jednak poznają go z zupełnie innej perspektywy, ponieważ codzienność w PRL-u wyglądała inaczej.

Jak Pani uważa, czy dzieci w latach siedemdziesiątych były mniej rozpieszczone?

Myślę, że reguły postępowania były jasne dla wszystkich i bardziej przestrzegane. Dorośli wymagali od dzieci szacunku – nie tylko rodzice, ale również sąsiedzi, nauczyciele. Wywierano na dzieciach silniejszą presję, oczekując od nich odpowiedniego zachowania. Poza tym dorośli mieli więcej wolnego czasu, bo wcześniej kończyli pracę. Do tego wszyscy się znali – jeśli dziecko zachowywało się nieodpowiednio, wszyscy sąsiedzi wiedzieli, kogo należy o tym poinformować.

Wydaje się nam, że Kaktus jest Pani osobistym nostalgicznym powrotem do lat dzieciństwa. Dlaczego zatem bohaterem książki jest Mikołaj, a nie na przykład Magda ;)?

Są dwa powody, dla których zdecydowałam się na bohatera, a nie na bohaterkę. Przede wszystkim zależało mi na tym, żeby pokazać grę w kapsle i fascynację „Czterema pancernymi”. Chciałam, żeby bohater miał wiele przygód i wiele wolności. Dziewczynki zawsze są bardziej pilnowane :) Drugi powód jest taki, że mój siostrzeniec Mikołaj pojawił się na świecie, kiedy ja sama miałam małe dzieci. Nie miałam wtedy czasu, żeby go rozpieszczać. Zależało mi, żeby wiedział, że jest dla mnie ważny, i postanowiłam to okazać w inny sposób – czyniąc go bohaterem książki.

Co z tamtych czasów warto by było przywrócić do współczesności?

Byłoby świetnie, gdyby dorośli nadal mieli tyle wolnego czasu. Cała reszta zależy od nas, rodziców. Zawsze mamy wybór, czy pojechać do centrum handlowego, czy do lasu.

Akcja Kaktusa rozgrywa się we Wrocławiu, mieście, które często pojawia się w twórczości współczesnych pisarzy. Co jest wyjątkowego w tym miejscu?

Zapraszam do Wrocławia, chętnie oprowadzę :). To miasto ma wyjątkowy urok, który bierze się z jego ciekawej historii. Jest tu wiele zakątków, zaułków, mnóstwo mostów i zieleni. Na mnie bardzo działa świadomość, że nie tak dawno było to niemieckie miasto, w którym mieszkali całkiem inni ludzie. Dla wielu narodów jest to ważne miejsce na mapie.

Oprócz Kaktusa nakładem Wydawnictwa Skrzat ukazały się również dwie książki dla dzieci o przygodach dociekliwej Mai. Skąd bierze Pani proste odpowiedzi na trudne pytania?

Trudne pytania zadają mi moje córki, a ja słucham ich uważnie. Wiele problemów, o których piszę, sama musiałam rozwiązać. Pytania dzieci zmieniają się z wiekiem, ale nadal prowadzę z nimi długie dyskusje na coraz poważniejsze tematy.

Jaką niespodziankę przygotowuje Pani dla swoich czytelników?

W tej chwili pracuję nad bajką, której akcja dzieje się na Śląsku. Chciałabym, żeby została wydana w wersji dwujęzycznej – po polsku i gwarą. Na pewno będę pisać kolejne książki o koniach, ponieważ są moją największą pasją. Cały czas myślę nad kolejnymi przygodami Mikołaja, zastanawiam się tylko, do jakich czasów tym razem powinien się przenieść.

Dziękujemy za rozmowę.

powrót do listy wydarzeń
Twoje konto
Zaloguj
Kategorie wiekowe
OK










 
Wydarzenia | Nowości | Bestsellery | Promocje | Zapowiedzi | Partnerzy | O nas | Kontakt | Regulaminy | Koszyk